„The Garden” Kari Jobe

0

Album The Garden „rodził się” w trudnych i bolesnych doświadczeniach, jak śmierć, ale też i radosnych jak narodziny, odsłaniając całą gamą emocji, które artystka wyraża w znanym nam, pełnym wyciszenia ale i ekspresji stylu. Tytułowy utwór otwierający album wytycza charakter tego projektu – pełnego refleksji nad Bożym działaniem w ogrodzie naszego życia, a utwór „Heal Our Land”, który ma dużą szansę stać się ulubionym utworem, przynosi pełne nadziei przypomnienie o Bożej obecności i pokoju w samym środku okresu pełnego bólu i cierpienia. The Garden to szczery album wiarygodnej artystki, i z pewnością stanie się dla wielu słuchaczy wiernym towarzyszem w najtrudniejszych chwilach życia.

By w pełni docenić The Garden (zarówno muzykę jak i teksty) warto poznać bolesną historię stojącą za jego powstaniem. Kari była w czwartym miesiącu ciąży z pierwszym dzieckiem, kiedy jej siostra, urodziła swoją córeczkę, Ivy, martwą. Kari bardzo dotkliwie to przeżyła.
„To po prostu rozerwało moje serce. To było strasznie, strasznie trudne” – mówi o tym czasie Kari. „Najbardziej przybił mnie ciężar niewysłuchanej modlitwy. Próbowałam zachować pokój, którego nie czułam i znaleźć odpocznienie choć mój duch był niespokojny.”
I wtedy, we właściwy Bogu sposób, zesłał jej pociechę, jaką tylko On potrafi dać. Pewnego dnia, kiedy trzymała w ramionach swojego synka i patrzyła przez okno swojego nowego domu – zauważyła, że w jej ogródku rośnie gęsty, zielony bluszcz (Ivy) zwieszając się malowniczo wokół sklepienia. Uśmiechnęła się na wspomnienie swojej siostrzenicy – o imieniu Ivy.
„Bluszcz jest najbardziej odporną rośliną jaka istnieje. Potrafi rosnąć w najsurowszym klimacie; może się rozwijać w najbardziej nieprzyjaznych warunkach” wyjaśnia Kari, dodając, „A ja stoję w tym ogrodzie, w którym bujnie rośnie bluszcz i zaczynam sobie uświadamiać, Boże, Ty działasz w sposób, który różni się od tego o co prosiłam, ale działasz. Te nasiona zostały tu zasiane wiele lat wcześniej aby dla mnie, tego dnia być bujną rośliną.”
„Coś we mnie zaczęło delikatnie szumieć. Życie zaczęło powracać. To co wydawało się we mnie martwe zaczęło się budzić. To było jakbym budziła się ze stanu odrętwienia, w którym tkwiłam w moim życiu z Bogiem, i coś zaczęło zakwitać w moim sercu.”