LIDER ZA MOCNY [SKRÓT MECZU]

0

“Przyjechał lider, wyjeżdża lider” – tymi słowami Marek Sześciło, spiker sobotniego starcia między GKS-ami z Giżycka i Wikielca, pożegnał widzów opuszczających stadion przy ul. Moniuszki. Opuszczających – dodajmy – w minorowych nastrojach, albowiem gospodarze ulegli niezwyciężonym w tym sezonie wikielczanom 1:3. To druga bieżących rozgrywkach porażka Mamr na własnym boisku.

Mecz zaczął się fantastycznie dla zespołu z Giżycka. Niektórzy kibice nie zdążyli jeszcze otworzyć paczek ze słonecznikiem, a Radosław Gulbierz i Mateusz Skonieczka potwierdzili tezę, że futbol jest niezwykle prostą grą. Już w 2. minucie pierwszy kapitalnie zagrał prostopadłą piłkę w pole karne, a drugi bez zbędnych kombinacji posłał ją do siatki i Mamry objęły prowadzenie. Jak się później okazało, były to miłe złego początki. W kolejnych minutach uwidoczniła się przewaga lidera, który zdominował miejscowych na całym boisku. W 25. minucie giżycczanom jeszcze dopisało szczęście, gdy jeden z napastników przyjezdnych “zamotał się” na linii bramkowej, ale już kilkadziesiąt sekund później na tablicy widniał wynik 1:1. Po serii błędów giżyckiej defensywy (grającej w sobotę bez Błażeja Drężka) i zbyt krótkim wybiciu przez Pawła Adamca na bramkę Mamr uderzył Mateusz Jajkowski. Trudno powiedzieć, jak zakończyłaby się ta akcja, gdyby nie rykoszet od Rafała Dardy, który kompletnie zmylił naszego bramkarza Karola Murawskiego. Goście jeszcze trzykrotnie w tej części poważnie zagrozili bramce Mamr, ale to nasi piłkarze zmarnowali najdogodniejszą sytuację do zdobycia gola. W 34. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego tylko w poprzeczkę strzałem głową trafił Tomasz Bańkowski.

Druga część rozpoczęła się i dobrze, i niedobrze dla gospodarzy. Dobrze – bo w 48. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał bowiem napastnik GKS Wikielec Michał Bartkowski. Niedobrze – bo po ostrym wejściu tego ostatniego do gry niezdolny był nasz golkiper Karol Murawski, a ile dla drużyny znaczy popularny “Jojo”, nikomu chyba nie trzeba mówić. Jego młody zmiennik Arkadiusz Dziczek zachowywał czyste konto aż do 80. minuty (w międzyczasie w sukurs przyszła mu poprzeczka). Wówczas to wprowadzony kilka chwil wcześniej Filip Rusiak sfaulował przed polem karnym Michała Jankowskiego, a egzekutor rzutu wolnego 45-letni Remigiusz Sobociński (na zdjęciu z nr 7) pokazał, że w Ekstraklasie czy pierwszej lidze nie grał za przysłowiowe piękne oczy. I że z 18 metrów można – a nawet trzeba – strzelić bardzo precyzyjnie.

Mamry próbowały odrobić straty, ale ich poczynania nie zakończyły się szczęśliwym finałem (najlepszą okazję zaprzepaścił Paweł Dymiński, który pewnie zostałby bohaterem meczu, gdyby w 87. minucie użył lewej, a nie prawej nogi). Natomiast mądrze i konsekwentnie grający goście – mimo osłabienia – przypieczętowali w pełni zasłużone zwycięstwo już w doliczonym przez arbitra czasie. Najpierw piłka po kąśliwym uderzeniu z narożnika pola karnego po raz wtóry “ostemplowała” poprzeczkę giżyckiej bramki, by po kilkunastu sekundach – i kolejnym nieudanym wybiciu przez naszą obronę – wrócić w “szesnastkę” do Michała Jankowskiego. Gracz z Wikielca zbyt łatwo wymanewrował Jacka Rutkowskiego i po raz trzeci ulokował futbolówkę w siatce gospodarzy. “Tak się bawi i wygrywa Gie-Ka-eS!” – dało się słyszeć na giżyckim stadionie po ostatnim gwizdku. Niestety, tym razem bawił się GKS z Wikielca.

Sobotnia porażka pokazała, jak dużo pracy jest jeszcze przed zespołem z Giżycka, który nawet grając z przewagą jednego zawodnika długimi fragmentami ustępował pola głównemu pretendentowi do trzecioligowej promocji. Za tydzień wyjazdowy mecz z Błękitnymi Orneta, gdzie – jak widać po tabeli – znowu łatwo nie będzie. Nasi gracze w tym sezonie na wyjazdach na razie nie przegrali, życzymy im zatem podtrzymania tej passy.

W MECZU Z GKS WIKIELEC ZAGRALI: Karol Murawski (Arkadiusz Dziczek), Tomasz Bańkowski, Rafał Darda, Adam Bognacki (Bartłomiej Szafran), Jacek Rutkowski, Mariusz Rutkowski, Jakub Kozłowski, Paweł Adamiec (Krystian Wiszniewski), Mateusz Skonieczka (Filip Rusiak), Paweł Dymiński, Radosław Gulbierz.

Kliknij na link i słuchaj radia